The Flip Flop Squad

A couple travelling the whole world with a drone, sending "besos" along the way :)

Przepraszam, co to za planeta ? O kosmicznym pięknie Sud Lipez.

Przepraszam, co to za planeta ? O kosmicznym pięknie Sud Lipez.

Zapakowaliśmy się do jeepa wraz z parą Szwajcarów, przewodnikiem Eddim i kucharką Antoniną i wyruszyliśmy na podbój Sud Lipez – pustynnego regionu w południowej części Boliwii, na granicy z Chile, położonego na wysokości ponad 4000(!!!) m. Po drodze umilaliśmy sobie czas zgodnie śpiewając hity lat 90tych. Cóż, może urodziliśmy się w rożnych, odmiennych pod wieloma względami krajach, ale muzyka wszystko weryfikuje – w obliczu siły przeboju  „It’s my life” Dra Albana wszyscy jesteśmy tacy sami, ot co.

Nie będę kokietować – wiedziałam, że będzie pięknie – bądź co bądź, mieszkam w internecie i  zaznajomiłam się z masą zdjeć i artykułów. Ale rzeczywistość okazała się być jeszcze bardziej oszałamiająca, tym pięknem możnaby spokojnie obdzielić kilka krajów. Tak naprawdę co chwila zatrzymywaliśmy się, by kolejny raz dać się omamić niesamowitym widokom. To wszystko było tak odmienne od tego, co do tej pory widziałam, że aż nierealne. Miało się wrażenie, że oto jesteśmy na jakiejś innej planecie. Kolorowe laguny o intensywnych barwach, różowe flamingi,  gejzery, pustynie, lamy i wikunie, tęczowe góry i wulkany…wszystko to zamknięte na obszarze rezerwatu Eduardo Avaroa.

Pierwszej nocy spaliśmy w bliskich okolicach wulkanu Uturuncu – dowiedzielismy się, że jest to superwulkan o czerwonym poziomie ostrzeżenia! Niektórzy naukowcy przewidują, że erupcja nastąpi w ciągu najbliższych 5 lat i spowoduje ogromne zniszczenia nie tylko w Boliwii, ale też w Argentynie i Chile! Aaaaaaa!

Sprzedam Wam teraz moi drodzy złotą poradę, która mam wrażenie, ma ogromny wpływ na przebieg tej wyprawy. Nie wyjeżdżajcie z Uyuni !! Pojedźcie z Tupizy, a jeszcze lepiej, przeznaczcie chociaż jeden pełny dzień, żeby zwiedzić okolice tego miasteczka ( ten temat zdecydowanie zasługuje na osobny post. Będzie!) Dlaczego nie z  Uyuni? To stamtąd wyjeżdżają hordy turystów, co sprawia, że podczas wycieczki non stop towarzyszy Wam armia jeepów wypełnionych ludźmi. Tupiza jest mało popularna (choć zapewne w przeciągu kilku lat to się zmieni, taki diament nie może być ignorowany), przez większość czasu byliśmy jedynym samochodem na horyzoncie, mogąc w spokoju i do woli cieszyć się dziełami „Pachamamy” – matki natury.

 

Jeśli moje ekstatyczne wywody nie przekonały Was do wyjazdu, rzućcie okiem na te zdjęcia 🙂