The Flip Flop Squad

A couple travelling the whole world with a drone, sending "besos" along the way :)

Lekcja jogi 250 metrów nad miastem

Lekcja jogi 250 metrów nad miastem

Jestem z tych, co to całe życie omijali wf i wzdrygali się na samą myśl o aktywności fizycznej. Gdy mój mąż na samym początku naszej znajomości próbował namówić mnie na sport, od razu mu, śmiertelnie poważnie, oznajmiłam, że jeśli jeszcze kiedykolwiek ma zamiar to zrobić, to lepiej od razu się rozstańmy 🙂 I co? Sto lat później moje sflaczałe ciało z własnej nieprzymuszonej woli zawitało na zajęciach z jogi.

Powody byly 2:

  1. Oglądanie milion razy dziennie idealnych sydneyowskich ciał zagnieździło we mnie zalążek motywacji
  2. Zajęcia odbywają się na ostatnim piętrze oferującego 360 stopniowy widok na miasto, Sydney Tower Eye. W zasadzie sam widok by wystarczył, obyłoby sie bez jogi. No, ale skoro już się odbyła, to podzielę się z Wami wrażeniami.

Na miejscu trzeba stawić się o 6:45 – teoretycznie ała, ale wtedy właśnie wschodzi słońce, oblewając Sydney pierwszymi nieśmiałymi promieniami,  woda w zatoce zachęcająco błyszczy… Taki widok ukazuje się naszym oczom po wkroczeniu na salę zajęć ( a raczej taras widokowy zaadaptowany na salę zajęć :).

Zajęcia prowadzi bardzo energiczna i zabawna instruktorka. Jeśli boicie się, że sobie nie poradzicie, bo nigdy wcześniej nie mieliście do czynienia z jogą, have no fear, poziom nie jest zbyt zaawansowany, niektóre ćwiczenia można wykonywać w wersji zaawansowanej lub podstawowej. A nawet jak okażesz się kompletną katastrofą, to i tak nikt nie zauważy, albo przynajmniej uda, że nie widzi, więc po prostu dobrze się baw.

W cenę (25$) wliczone jest lekkie śniadanie, nie trzeba też tachać swojej maty – wszystko jest na miejscu.

Świetny kop energetyczny z rana!