The Flip Flop Squad

A couple travelling the whole world with a drone, sending "besos" along the way :)

11 powodów, dla których wybrałam Sydney

11 powodów, dla których wybrałam Sydney

Najczęstszym pytaniem zadawanym mi w roku 2017 jest : « Dlaczego Sydney ? » Nie jest to nigdy pytanie z tych zakończonych wykrzyknikiem, spod znaku niedowierzania i zniesmaczenia, ale pojawia się non stop. W końcu tyle jest miejsc na świecie, do których możnaby się było wziąć i wyprowadzić, dlaczego więc Sydney? Zebrałam moje własne powody do kupy, przy okazji rzucając trochę światła na to miasto na końcu świata. A więc, ta – daa:
1. Możliwości zawodowe.
Wiele jest pięknych miejsc na świecie, w których potrafię sobie siebie zwizualizować. Niewiele z tych miejsc oferuje jednak możliwość rozwoju zawodowego na takim poziomie, jaki obecnie by mnie satysfakcjonował. Co prawda dążę do statusu, w którym moje umiejętności i kompetencje pozwolą mi mieszkać gdziekolwiek na świecie i pracować zdalnie cały czas, jednak na razie to pobożna pieśń przyszłości (nad którą jednak pracuję). Choć prawdę mówiąc na tym etapie życia po prostu chciałam mieć fajną, dobrą pracę w ciekawej firmie, być otoczona inspirującymi ludźmi, robić to, co lubię i uczyć się nowych rzeczy. Lepiej trafić nie mogłam – Sydney to miasto możliwości. Rynek pracy ma się świetnie, a ludziom, którzy są zmotywowani, daje się tu szanse.
2. Pogoda.
Tak, najwzyczajniej w świecie chciałam empirycznie sprawdzić, czy jak mieszka się w miejscu, gdzie zawsze świeci słonce, to żyje się lepiej i chętniej wyskakuje rano z łóżka. Wynik eksperymentu: tak, jak cholera. Ani przez chwilę nie braliśmy pod uwagę Melbourne, które słynie z kiepskiej pogody.
3. Plaże
Jak już wyprowadzać się na koniec świata, to tylko tam, gdzie są plaże! W Sydney znajduje się ponad 100 (!!!) plaż.
4. Bliskość natury
To genialne połączenie: mieszkać w mieście tętniącym życiem, które ma dodatkowo ten plus, że wystarczy wskoczyć na prom i po 20 minutach mieć poczucie totalnego obcowania z naturą. Wspinaczki po klifach, plaże, park narodowy, tysiące możliwosci spędzania czasu na łonie natury, z dala od wielkomiejskiego zgiełku.
5. Inny styl życia
To taki mhm… japonkowy styl życia 🙂 czas po pracy (czasem i przed), weekendy, świeta Bożego Narodzenia i Wielkanoc spędza się na plaży. Grillowanie (czyli popularne « barbie ») to sport narodowy. Poza tym chciałam zarazić się trochę tym powszechnym sydneyowskim bakcylem zdrowego trybu życia. Jogging, dostęp do zdrowej żywności, kluby fitness otwarte 24h/dobę, nikt nie pali papierosów… Do pracy często się biega (czasem widze ludzi podczas joggingu, w sportowych ciuchach, z garniturem doczepionym do plecaka;), dostępne są prysznice. Nierzadko znajdzie się też specjalne miejsce na deski surfinogowe 🙂
6. Język angielski.
Fajnie uczyć się nowego języka, ale jeszcze lepiej jest czerpać korzyści z tych, które już się zna i które dają nam możliwość znalezienia satysfakcjonujacej pracy.
7. Nigdy nie słyszałam złego słowa o Sydney.
Rzadko się zdarza, żeby ludzie byli tak jednomyślni w ocenie. Rozmawiałam z wieloma osobami, które miały okazje być/mieszkać w Sydney i zawsze i niezmiennie opowieściom tym towarzyszył ogromny entuzjazm. Pomyślałam, że coś w tym chyba musi być.
8. Inna mentalność.
Bezproblemowy stosunek do rzeczywistości. „No worries, mate!”, „No problem, bro!” – to najczęściej słyszane frazy. Życzliwe pogaduszki ze sprzedawcami, kierowcami, i w zasadzie z każdym, kto sie nawinie, są na porządku dziennym.
Ale też zaczęło mnie bardzo uderzać w rozmowach z polskimi znajomymi, jak bardzo są ograniczani przez różne „nie wypada” i „co sobie inni pomyślą”. Zdaje się, że w australijskich umysłach takie ograniczenia nie istnieją. I to jest piękne. W Australii na nic nie jest za poźno, nic nie jest obciachem, jeśli sprawia Ci frajdę. Nie ma oceniania i krzywych spojrzeń, jest za to radość życia i czerpanie z niego pełnymi garściami, w wieku zaawansowanym również.
Przede wszystkim jednak możesz mieć pewność, że nikt nie bedzie robił problemów tam, gdzie ich nie ma i to jest najfantastyczniejsza sprawa pod słońcem.
9. Wysoki poziom życia.
Bo tak 🙂
10. Bezpieczeństwo.
Nie mowię o bezpieczeństwie typu “nikła szansa zamachu terrorystycznego” – od dawna nie przejmuję sie czymś, na co nie mam żadnego wpływu.
To, co jest wspaniałe to to, że nikt tu nikogo nie zaczepia, nie awanturuje się, nie zatacza po pijanemu, ludzie nie są agresywni, po prostu o każdej porze dnia i nocy czujesz się bezpiecznie. Podobny poziom poczucia bezpieczeństwa towarzyszył mi tylko w Tokyo.
11. Położenie geograficzne.
Które jest jednoczesnie przekleństwem, jak i wielką zaletą. Z jednej strony niemal wszędzie jest daleko, z drugiej pozostaje to “niemal” i na wyciągniecie ręki ma się miejsca, do których ciężko dotrzeć z Europy. Nasza lista “Miejsc, Które Koniecznie Musimy Odwiedzić” systematycznie puchnie (rajskie wyspy Oceanii, Nowa Zelandia, Hawaje, Azja)…Chcemy wykorzystać nasz czas tutaj na maksymalną zwiedzaniową extravaganzę:) Sama Australia ma tyyyle do zaoferowania!

Kto jeszcze nie widział naszego dronowo-buziakowego video z zimowego Sydney?